ARTYKUŁY

Krótka historia wafelków w czekoladzie

25 września 2017
Udostępnij Tweetnij Gplus
Wafelki w czekoladzie są dziś jedną z najpopularniejszych słodkich przekąsek na świecie. Połączenie słodkich kremów z chrupiącymi, delikatnymi ciasteczkami sprawia, że nie potrafimy się im oprzeć. Skąd się wziął ten smakołyk? Dlaczego stał się tak popularny?

Aby powstały wafelki, potrzebne są płatki cienkiego, chrupiącego ciasta, czyli wafle. Co ciekawe, protoplastą dzisiejszych wafli były prawdopodobnie opłatki używane w kościelnych ceremoniach. W średniowieczu pieczenie delikatnego chleba ofiarnego było zajęciem mnichów – wypiekali go oni między dwoma żelaznymi płytami. Płyty były rzeźbione, dzięki czemu cienkie ciasto po obu stronach miało - podobnie jak dziś - wytłaczane obrazy i napisy.

Istnieje kilka teorii tłumaczących pochodzenie terminu wafel. Jedna z nich tłumaczy, że wywodzi się ono od niemieckiego "waffel" i oznacza rodzaj cienkiego i kruchego ciasta, które nadaje się do przekładania słodką masą o różnych smakach. Inna, uważana za bardziej prawdopodobną, nawiązuje do formy o strukturze przypominającej plaster miodu, którą wprowadzono około XIII wieku, prawdopodobnie we Francji. Forma nazywała się "wafel", czyli kawałek pszczelego ula, i stąd nazwa tego cieniutkiego ciasta.

W tym miejscu historia dzisiejszego popularnego wafelka przeplata się z historią innego smakołyka - gofra. Oba łakocie powstają w ten sam sposób. Ciasto umieszczane jest między dwiema nagrzanymi płytami, gdzie jest szybko pieczone. O ile jednak gofry są puszyste i miękkie, wafle muszą być cieniutkie i chrupiące. Tym pierwszym zaczęto raczyć się w domach bogaczy, drugie stało się pospolite.

Postne wafle czy opłatki czasem nasączano miodem, co powodowało, że były one cenionym smakołykiem. Zrobione z mąki, cukru, jajek i mleka słodkie wafle pojawiły się prawdopodobnie na początku XVIII w. w Holandii. Oszczędni i często poszczący mieszkańcy Niderlandów mogli do woli zajadać się cieniutkimi waflami, nie mając wyrzutów sumienia. Ciasto, tak jak opłatki, przygotowywano w specjalnych formach umieszczonych między dwoma ciężkimi metalowymi płytkami.

Mniej więcej w tym samym czasie pewien rodzaj wafli pojawił się w Polsce. Na dworach zaczęto produkować andruty, czyli słodkie wafelki. Formy do andrutów były proste, a płatkami ciasta zajadali się najmożniejsi Polacy, w tym królowie.

Pod koniec XVIII w. pewien holenderski piekarz, Gerard Kamphuisen, wymyślił stroopwafel. Ciastka upieczono, używając resztek ciasta i okruchów z uprzednio pieczonych wafli, po czym wypełniono je syropem owocowym. Stroopwafele były bardzo tanie i dlatego nazywano je w XIX wieku ciastkami ubogich. Do 1870 r. stroopwafle były popularne jedynie w Goudzie i okolicach, jednak z czasem zdobyły popularność w całym kraju, stając się jednym z najpopularniejszych dodatków do kawy i herbaty w Holandii. W pewnym momencie wafelki te zaczęto polewać różnymi słodkościami, w tym czekoladą. I to jest chyba początek dzisiejszych wafelków czekoladowych.

A może jednak tych początków należy szukać w Wiedniu? W 1881 r. Oscar Pischinger, wiedeński cukiernik i właściciel firmy produkującej czekoladę, stworzył nowy deser: wafle przekładane czekoladowym kremem. Torcik był kruchy, a czekolada rozpływała się w ustach. Deser stał się bardzo popularny nie tylko w stolicy ówczesnych Austro-Węgier, ale także w innych miastach cesarstwa. Niezwykle ceniony był także w Krakowie. To miasto, jako najważniejszy ośrodek Zachodniej Galicji, czerpało garściami z tradycji kulinarnych Wiednia. Nie dziwi więc fakt "adopcji" tortu Pischingera. Z biegiem czasu tort zaczęto kroić na mniejsze kawałki, przypominające swoimi rozmiarami dzisiejsze wafelki.

Sekretem prawdziwie dobrego pischingera są oczywiście wysokiej jakości składniki - doskonałej jakości masło, gorzka czekolada o wysokiej zawartości kakao i najlepsze wafelki. To one sprawiają, że ten prosty deser zamienia się w kulinarne odkrycie.

Podczas I Wojny Światowej amerykańscy żołnierze zaopatrywani byli w tzw. suchy prowiant. W skład tego zestawu wchodziły również batoniki, także te robione z wafli i nadzienia. Mogło to stać się inspiracją dla... Polaków.

W dwudziestoleciu międzywojennym w polskich fabrykach cukierniczych powstały bowiem modyfikacje tego smakołyku. Wafelki przekładano masą owocową lub śmietankową (często z dodatkiem orzechów) i oblewano je szybko twardniejącą czekoladą. Przekąska ta szybko zyskała ogromną popularność. Była niedroga, łatwa do zjedzenia bez ubrudzenia się i bardzo smaczna. Nic więc dziwnego, że pokochaliśmy wafelki w czekoladzie i ta miłość trwa do dziś.

Udostępnij Tweetnij Gplus